Polish group: ilu nas jest?

Discussion in 'Accountability Partners' started by ciezkomi80, Feb 6, 2015.

  1. jjveetec

    jjveetec Well-Known Member

    Mnie do dzisiaj troche boli osprzet - ale nie ma porownania do poczatku. Caly czas wiem ze jeden spust i ulzy. Ale jestem tym razem jakis zawziety - nie do konca wiem skad to sie bierze.... ale mam pewne podejrzenia;)
    A suplementy nie zaszkodzilyby Ci na pewno. A moze I pomogly.
     
  2. ciezkomi80

    ciezkomi80 New Member

    Wiesz, tak gadam z ludźmi tutaj i sporo osób mówi, że coś dziwnego jest w tym 2015 roku. Mają właśnie więcej zawziętości w sobie i determinacji, żeby z tym porno-gównem skończyć. Może przez to faktycznie jakoś lepiej nam idzie. Nie chcę zapeszać, ale ja nigdy nie czułem się tak jak czuję się teraz.

    A jakie suplementy? Ja mam chorobę związaną z mięśniami i układem nerwowym. Brałem sporo magnezu, wapnia, d3 - to głównie, ale ponadto suplementowałem zbiory witamin i pierwiastków, tych głównych.
     
  3. jjveetec

    jjveetec Well-Known Member

    Gdybym miał Ci doradzać, to na pewno liposomalna witamina C, liposomalny glutathione, chlorella i spirulina i tran dobry
     
  4. ciezkomi80

    ciezkomi80 New Member

    No, to można taką suplementację, ale po tylu latach leczenia i uzupełniania suplementami, wiem, że to nic nie pomoże w moim przypadku. Sport też. Dużo ćwiczyłem i nie było żadnych efektów.
     
  5. jjveetec

    jjveetec Well-Known Member

    Nie będę się kłócił:) nie wiem jaka dokładnie jest Twoja sytuacja ale dotąd właściwa dieta + suplementacja i sport/ćwiczenia pomagały każdemu z kim się zetknąłem, nawet ludziom po 65 roku życia z ciężkimi chronicznymi chorobami.
    Najczęściej popełniane błędy to: niewłaściwa dieta: np. spożywanie chleba (i innych produktów zawierających gluten), spożywanie tzw added sugar. Jeśli chodzi o suplementację - ja biorę odpowiednik ok 24 gram witaminy C dziennie. Dawka rekomendowana w Polsce jest chyba 80mg. Czyli biorę dziennie 300xrekomendowaną dawkę.
     
  6. ciezkomi80

    ciezkomi80 New Member

    A Ty zajmujesz się układaniem treningów siłowych i dietetyką w ich przypadku?
     
  7. goingforward

    goingforward Keep calm and carry on!

    Sory że nie pisałem, ale odłączyli mi net na parę dni, jakaś awaria czy coś

    Domyślałem się, że chleb ma niewiele wartości odżywczych, ale nie wiedziałem nic o jakimś złym wpływie glutenu, w wolnej chwili się zapoznam ;d

    W końcu zaczęło mnie to choróbsko puszczać, więc może lepiej będzie na przyszłość przyjmować więcej witamin.
     
  8. jjveetec

    jjveetec Well-Known Member

    sorry - ostatnio po prostu zbyt zajęty byłem żeby tu pisać...
    Zrobiłem sobie i paru znajomym doradziłem. To co robię zwalone jest od Dr. Johna Berardi po części, po części moje dodatki (głównie chodzi o suplementy, trochę głębiej niż Dr. Beradi). Tak więc nie miałbym problemu z doradzeniem czegoś. To co robię działa
     
  9. goingforward

    goingforward Keep calm and carry on!

    Rozumiem, też mam niewiele czasu na pisanie.

    Ostatnio zrobiło mi się trochę słabiej na duchu, wiecie, taki kilkudniowy okres wkurwienia na wszystko, ale na szczęście mi przechodzi. I dobrze, bo świat nie stanie i nie poczeka ;p
     
  10. ciezkomi80

    ciezkomi80 New Member

    Ja miałem ostatnio okres większej załamki i podłamek, ale one bardziej wynikały z czego innego. Jeśli chodzi o pornole, to w ogóle nie mam już na nie ochoty. Nie chcę mówić, że jestem zdrowy i wyleczony, bo pewnie jeszcze nie raz mnie czymś zaszczyci to uzależenie, ale jakby nie było, moje życie jest bardzo satysfakcjonujące. Myślenie o dziewczynach sprawia mi o wiele większą przyjemność, niż oglądanie pieprzących się na ekranie lasek.
     
  11. jjveetec

    jjveetec Well-Known Member

    Wiesz, ja nie widzę najmniejszego sensu w "myśleniu o dziewczynach". W moim przypadku (i przypadku ludzi na jakich tutaj natrafiam) prowadzi to do frustracji. Całe to myślenie o "zdrowych relacjach z kobietą w przyszłości" może i jest dobre na sam początek jako motywacja, ale potem zaczyna działać jak smycz. Ja ze swej strony zamierzam tego typu myśli całkowicie wykorzenić. Cały nawyk myślenia o przeszłości i przyszłości zresztą - nie tylko o dziewczynach, pieprzeniu i cudownym życiu "jak już będę zdrowy i wyleczony"(cokolwiek to w ogóle oznacza).
     
  12. ciezkomi80

    ciezkomi80 New Member

    A nie uważasz, że to jest naturalne, że myśli tego typu kieruje się na osobę, którą się zna i z którą jest się w jakiejś relacji? Tak to powinno odgórnie, biologicznie, instynktownie działać, ale ze względu na lata naszego uzależnienia, do tej pory wszystko kręciło się wokół pornoli. Pociąg, na wielu płaszczyznach, do drugiej płci, jest według mnie czymś zupełnie naturalnym i czystym pod wieloma względami, o ile naturalnie nie dochodzi do patologii.
     
  13. jjveetec

    jjveetec Well-Known Member

    nie do końca wiem co masz na myśli. Nie za bardzo rozumiem co znaczy "naturalny, czysty pod wieloma względami".

    Kiedy byłem z kobietą oczywiście myślałem o niej, czasem tęskniłem etc - byłem zakochany. Jeśli tak jest w Twoim przypadku, to pewnie i jest to naturalne, choć uważałbym z ilością tego myślenia. Natomiast w moim przypadku, czyli singla, takie myślenie hamuje mnie w realizacji moich planów. Oczywiście zdarzają mi się często myśli o kobietach, i to takich które znam, ale to tylko taplanie się w fantazjach bez większych szans realizacji. Postanowiłem, że jeśli pojawi się tzw "właściwa osoba" to poproszę o telefon, umówię się i spróbuję lepiej poznać. Jeśli nie, nie chcę o tym myśleć nawet przez mikrosekundę.
    Tak więc, jeśli Jesteś sam i myślisz o pięknych oczach i długich nogach koleżanki, uważam, że im szybciej się tego pozbędziesz tym lepiej. W moim doświadczeniu jedyne co z tego wynika to ciąg frustracji. Natomiast jeśli Jesteś w związku i masz okresy kiedy myślisz o swojej partnerce, to nie widzę w tym nic złego.
     
  14. ciezkomi80

    ciezkomi80 New Member

    Mam nieco inne zdanie na ten temat :p ostatecznie, te myśli nie są w żaden sposób destrukcyjne, ani nie utrudniają życia. Jest jakaś część, która na nie zasługuje i pod wieloma względami są bardzo przyjemne. Nie widzę nic złego w myśleniu o dziewczynach, które są realnymi istotami, znajdującymi się w zasięgu mojej strefy interakcyjnej. One tak samo myślą o nas, jak my myślimy o nich. To leży głęboko w naszej naturze i jest jak najbardziej naturalne. Nie oznacza od razu, że muszę chodzić sfrustrowany, wkurwiony i rozjebany, tylko dlatego, że jest jakaś dziewczyna, która mi się podoba, której pragnę, a której nie mogę mieć :p
     
  15. jjveetec

    jjveetec Well-Known Member

    uważałbym z tą "naturą". Jak pisałem - dokładnie WSZYSTKO można podpiąć pod ludzką naturę, więc termin bez znaczenia.
    Ja nie tylko myślenie o "dziewczynach w zasięgu strefy interakcyjnej" uważam za bezcelowe. Ja uważam wszelkie rozmyślania o przeszłości i przyszłości, które nie mają praktycznego znaczenia, za bezcelowe. To się fachowo nazywa ruminacją i jest zwykłym zapętleniem mózgu. Jedyne co przez to osiągam, to że nie mogę być tu i teraz i wiecznie trwam albo w przeszłości albo przyszłości. Ruminacja ma to do siebie, że przebiega w tzw. loopach - czyli przerabiamy w głowie coś co się stało, albo mogłoby się stać niezliczoną ilość razy, nie dochodząc do żadnych konstruktywnych wniosków. Celem tego "rozmyślania" jest samo rozmyślanie. I oczywiście, że myslenie o laskach jest "przyjemne" - wydzielają się różne przyjemne endorfinki, a jak się zabujach pewnie i opiaty.
    Ale jak mówią, każdemu wedle upodobań. Myślę, że nie mam już ochoty o tym pisać - powiedziałem co miałem. mamy inne zdania i świetnie:)
     
  16. goingforward

    goingforward Keep calm and carry on!

    Zdaje mi się, że masz rację. Ostatnio sam wpadam w takie pułapki, może właśnie dlatego, że nie byłem świadomy, jak bardzo takie ruminacje, czy jakkolwiek to nazwać, prowadzą do zapętlenia się. Poza tym ostatnio zauważam u siebie taką frustrację spowodowaną ciągłym myśleniem o tym. Ale niestety chyba nie ma na to metody oprócz obserwowania swoich reakcji i wyciągania wniosków

    Co do mnie, czuję się o wiele lepiej, skończyłem chorować, więc już chyba czas, by cieszyć się wiosną ;D
     
  17. jjveetec

    jjveetec Well-Known Member

    Aleź jest rada - medytacja, mindfulness training, przekierowania i wiele innych. Uważam, że aktywna praca nad wyjściem z tych zapętleń to jedyne rozwiązanie dla mnie, jeśli moje wyzdrowienie ma być całkowite i trwałe.
     
  18. ciezkomi80

    ciezkomi80 New Member

    Ja to wszystko rozumiem. Przerabiałem kwestie, zagadnienia i tematy, zarówno od strony teoretycznej jak i praktycznej, o których Ty teraz piszesz. Tylko, że wydaje mi się, że tak jak w akceptacji związanej z samorozwojem, tak w medytacji i koncepcie tu i teraz, ludzie nie do końca rozumieją, na czym ten koncept polega. Nie twierdzę tu, że Ty nie rozumiesz, nie odbierz mnie proszę źle. Ja zauważyłem po wielu, wielu latach, że wiele kwestii, czy wykładni, o których mówią mistrzowie, mistycy, duchowni i ludzie związani z poszerzaniem świadomości i ukierunkowywaniem uważności i samej świadomości na "tu i teraz", nie jest do końca takich, jak się je przedstawia i posiada dodatkowy, ukryty element, którego nikt nie przedstawia, a który jest przeznaczony do ucznia/adepta do jego własnego zrozumienia: bez niczyjej pomocy. Pełna akceptacja wbrew pozorom nie oznacza bierności, tylko wytrwałość. Bycie w tu i teraz nie oznacza braku myślenia, analizy czy projekcji przeszłości, ani przyszłości. Ego, rozpuszczone, rozmiękczone, nie osiąga ostatecznie stanu nieobecności, braku, a wręcz przeciwnie. Wydaje mi się, że ego jest nieodłącznym elementem istnienia i tak samo są nim projekcje, pętle i inne detale, które w umyśle i wokół umysłu istnieją i istnieć będą, ale niekoniecznie trzeba sobie nimi zaprzątać głowę. Tu tkwi problem poniekąd, który popełnia wiele osób wchodzących czy w medytacje, czy w rozwój czy w samoświadomość i uważność: myśli, loopy itp. wcale nie podlegają kontroli z naszej strony. Cała kwestia skupia się na naszej relacji wobec nich i temu, o czym nieustannie pamiętamy i czego jesteśmy świadomi. Wszystkie ma tyle stron, ile jesteśmy skłonni temu nadać; o tym mówią między innymi koany zen i podczas gdy ludzie poszukują odpowiedzi, zgłębiają i analizują, zapominają o czystym doświadczeniu i istnieniu (świadomości). Ja nie przeczę, że doświadczam. Każdy z nas doświadcza, inaczej, wątpię, czy by istniał. Doświadczenie jest bezpośrednio związane z ego, a ego ego nierówne zarówno w sferze subtelności jak i moralności i zaawansowania i całokształtu postrzegania rzeczywistości, bądź samego siebie. Kwestie myślenia, projekcji, wchodzenia w przeszłość związaną z nostalgią, szczęściem, good old days, jak to się mówi, czy projekcje przyszłości dotyczące lęku, przerażeniu i tego, co dalej będzie, są kolejnym wyborem i jeżeli ktoś ma na to ochotę, to jego wolna i własna wola. Jednak druga osoba podchodząca i postrzegająca te obszary przez pryzmat wytycznych, które poruszyłem powyżej, może mieć zupełnie odmienne ich widzenie.

    Takie jest moje zdanie.

    Kończąc temat, bo i ja uważam, że mamy odmienne postrzeganie i żeby nie wdawać się dalej w detale, powiedzcie Panowie, jak Wam idzie w naszych sprawach porn addiction? ;-)
     
  19. jjveetec

    jjveetec Well-Known Member

    U mnie tak jak jak bylo - dobrze;) wylapuje je coraz wczesniej, wypracowalem sobie techniki ktore dotad dzialaja. Wiec ej okey wszystko. Projekt idzie do przodu, do tego codzienna praca dla kogos Codziennie trenuje (dzisiaj 2 treningi), wpierdalam suplementy, 6-pak sie wylania. Zycie jest zajebiste...
    A co u Was chlopaki?
     
  20. ciezkomi80

    ciezkomi80 New Member

    Bez kitu, też dobrze. Bardzo dobrze. Ten reboot jest zupełnie inny niż poprzednie. Fajnie, że wszyscy mamy silną inicjatywę i naprawdę podjęliśmy męskie decyzje: kończymy z tym gównem!
     

Share This Page