Polish group: ilu nas jest?

Discussion in 'Accountability Partners' started by ciezkomi80, Feb 6, 2015.

  1. ciezkomi80

    ciezkomi80 New Member

    Okay, postaram się supportować trochę mocniej i częściej, aczkolwiek ja dużo piszę każdego dnia i czasami nie mam po prostu już siły siedzieć przy kompie. Do tego dochodzą moje problemy zdrowotne, które też mocno na wszystko wpływają.

    U mnie też jest nieźle. Wiosna wiosną, ale w procesie odcinania się od wszystkiego, co przez lata powodowała pornografia, również widzę, że zaczynają mi się podobać dziewczyny. Kiedyś myślałem tylko o tym, żeby je pieprzyć, tak jak na pornosach, ale nie robiłem nic w kierunku, by wejść z nimi w jakąkolwiek relację. Nawet nie chciało mi się z nimi gadać. Teraz jest inaczej. Dziewczyny mi się podobają, jako ludzie, jako... po prostu dziewczyny, które są ładne, piękne i ujmujące pod wieloma względami. Również fetysze, których się przez te wszystkie lata dorobiłem, również odchodzą. Wydaje mi się, że proces ten w miarę sprawnie i niewspółmiernie szybko (do czasu, który poświęciliśmy na PMO) się zmienia, oczyszcza i jest lepiej. Naprawdę dużo lepiej.

    Pewnie latem, jak przyjdą te upały czerwiec, lipiec, sierpień, to dopiero się wszystkim zachce. Skoro Ty teraz zadurzasz się w jakiejś dziewczynie, to nie widzę z tym żadnego problemu. To tylko wyjdzie na zdrowie. O ile seksualna relacja z nią nie będzie pretekstem do ponownego wejścia w uzależnienie.

    Ale dlaczego miałaby być?

    Medytacja bardzo dobra rzecz. W najtrudniejszych momentach pomagała mi właśnie ona i Bóg :p

    Skąd w ogóle jesteś?
     
  2. jjveetec

    jjveetec Well-Known Member

    Hmm, mam nadzieję, że to nic poważnego....
    Ja u siebie wiele problemów zdrowotnych załatwiłem za pomocą dobrej diety, sportu i właściwej suplementacji. Musiałem jedną operację machnąć też, ale poszło dobrze. Teraz jestem zdrowy jak rydz mimo podeszłego wieku:) Jakbym mógł w czym pomóc dawaj znać.

    Ja teraz jadę z medytacją codziennie - i tak jak na początku męczyłem się siedząc tak "bezczynnie", teraz nie mogę się doczekać momentu kiedy siądę w ciszy i wsłucham w oddech - można powiedzieć, że to do jakiegoś stopnia uzależniające?:) Ze swej strony nie jestem tzw. wierzącym w tradycyjnym znaczeniu tego słowa - raczej bliżej mi do Buddyzmu, który zaczął mnie fascynować i który zgłębiam (zarówno Mahayana jak i Zen). Moja cała rodzina to Katolicy i dogadujemy się świetnie na każdym poziomie.

    Okolica Katowic. A Ty?
    Ciekaw też jestem ile masz lat - założe się, że Jesteś dużo młodszy:) Ja w każdym razie dobiegam 40.
     
  3. jjveetec

    jjveetec Well-Known Member

    Jeszcze jedna uwaga w kwestii dziewczęcia....
    Dzieje się coś dziwnego - ostatnio popatrzyła mi w oczy, tak na ciut dłużej i myślałem, że padnę na miejscu.
    Na samą myśl o pocałunku dostaję strasznego wzwodu. Nawet teraz kiedy o Niej piszę robi mi się ciepło. Coś takiego przydarzyło mi się ostatnio niemal 15 lat temu. Podczas ostatniego rebootu chciałem po prostu z powrotem móc "dupczyć".... Teraz podchodzę do tego inaczej, staram się zwyczajnie "żyć". Zmieniam stosunek do kobiet, z przedmiotowego na ludzki - co wynika ze zmiany stosunku do siebie na bardziej ludzki oczywiście.
     
  4. ciezkomi80

    ciezkomi80 New Member

    Te problemy zdrowotne to sprawa przewlekła, chroniczna. Nic się specjalnie nie da z tym zrobić. Na swój sposób zdążyłem już przywyknąć i poukładać swoje życie tak, aby dało się z tym w miarę funkcjonować.

    Medytacja super sprawa. Ja pamiętam, że kiedyś też mocno oddawałem się medytacji oddechu. Podobała mi się również z liczeniem i nawrotem do początku w każdej chwili, kiedy moje myśli zbiegły, a ja w nie wszedłem. Teraz medytuję bez większej otoczki techniczne. Po prostu medytuję. Również uważam, że to świetna rzecz i tak samo jak Ty, często nie mogę się doczekać tego stanu.

    Hehe, ja też nie do końca jestem materiałem na chrześcijanina. Urodziłem się w takim kraju i tu zostałem ochrzczony, ale szczerze mówiąc, żadna religia czy system religijny/wiary, nie jest dla mnie jakoś za specjalnie atrakcyjny. Poza tym, wszystko to jest na dobrą sprawę niepotrzebne. Każdy prędzej czy później dochodzi do takich samych wniosków i widząc, że się sprawdzają, po prostu się ich trzyma.

    Bo są dobre.

    Mam to samo z dziewczynami. Kiedyś wyobrażałem sobie jakieś wyuzdane, obrzydliwe sceny seksu z nimi. Seks był ostry, mocny, a ja i tak miałem problemy z osiągnięciem orgazmu. Teraz to się zupełnie zmieniło. Mam tak samo, że sam wzrok, spojrzenie dziewczyny, jest dla mnie bardzo atrakcyjne. Jakiś czas temu (już na tym rebootcie) miałem sytuację, że przez chwilę rozmawiałem z trochę starszą dziewczyną ode mnie. Miała odsłonięte ramiona i taką bluzeczkę na cienkich ramiączkach. Odsłaniało to również nieco dekoltu. Cholera, muszę przyznać, iż było tego niewiele, ale przez moment miałem ochotę zrobić krok bliżej, dotknąć ją i zacząć całować :p

    29, Warszawa. Nie tak dużo młodszy :p
     
  5. jjveetec

    jjveetec Well-Known Member

    Kto wie. Medycyna "mainstreamowa" jest mocno do tyłu. Jeśli byś mi napisał private msg o co chodzi mógłbym coś więcej powiedzieć.

    Teraz chwila wyciszenia i jutro znowu poobcuję z dziewczęciem...... Tak więc życie nie wygląda tak źle wcale...:)
     
  6. goingforward

    goingforward Keep calm and carry on!

    Siemano, trochę mnie nie było na forum, ale jak zamierzacie pisać codziennie, to też się dołączam ;p

    @jjvetec świetnie że się bierzesz za siebie. Też chcę, ale średnio mi to idzie, przynajmniej strzegę dobrej diety (dużo warzyw, mięsa, mało produktów przetworzonych, zero słodyczy). Wczoraj chciałem pobiegać, ale gardło mnie bolało i uznałem że lepiej się nie przeziębić, zamiast tego zrobiłem kilkanaście pompek

    Akurat jestem chrześcijaninem (chociaż kościoła i zorganizowanej religii także nie lubię), ale myślę, żeby spróbować z Mindfulness, stosowanie Urge Surfing trochę mi pomogło z ograniczeniem xxx

    +niedawno odkryłem tzw. łańcuchy Seinfelda (http://lifehacker.com/281626/jerry-seinfelds-productivity-secret) i zaczynam notować codzienne aktywności

    a o dziewczynach z wami nie porozmawiam, bo nie mam żadnego doświadczenia w tej kwestii, ale chętnie posłucham ;)
     
  7. ciezkomi80

    ciezkomi80 New Member

    No dobra, Panowie, jak jesteśmy tutaj razem, to faktycznie miło będzie, jak każdy z nas coś - przynajmniej raz dziennie - skrobnie i tu zostawi :p

    Odnośnie diety, to wydaje mi się, że odstawienie słodyczy, to rzeczywiście dobry pomysł. Ja bardzo lubię czekoladę (kurwa, kto nie lubi?!) ale jednak, czuję się po niej kiepsko.

    Chętnie bym napisał na msg, o co chodzi, ale szczerze mówiąc, przez te wszystkie lata posprawdzałem już tyle środków, metod, opcji itd., że teraz to mi to już po prostu wisi i nie mam ani siły, ani chęci robić niczego w kierunku wyjścia. Co innego oczywiście, pornosiki :p Ja też mam teraz taką jedną dziewczynę upatrzoną. Kurcze, chętnie bym się z nią spotkał.

    Jeszcze a propos wychodzenia z pornoli. U mnie to nawet nie chodziło o kwestie bzykania i relacji z dziewczynami. Jasne, widzę, że podejście do nich bardzo mi się zmienia i niezwykle korzysta na całym procesie, ale jednak dla mnie priorytetem numer jeden jest bycie fair wobec samego siebie. Miałem dosyć tego, że czułem się jak syfiarz, jak gówno, jak junkie i gniot, który nie ma prawa żyć w ogóle. Przyszedł moment, w którym pornole bardziej zaczęły mnie irytować, niż dawać satysfakcję. Oczywiście, ona też była, ale mimo wszystko uczucie obrzydzenia i wstydu było niewspółmiernie większe. Poza tym byłem mocno zaniepokojony rzeczami, jakie oglądałem. Teraz nawet o nich nie myślę, a przy najgorszych okresach całe dnie prawie widziałem jakieś obrazy, z tego, co wydawało mi się, że mnie kręci. Czułem się brudny, zainfekowany, opętany jakiś i wkurwiały mnie te pornosy. Potem, jak zacząłem się nad tym poważnie zastanawiać, to najlepsze okresy w moim życiu, to były te, kiedy tych pornoli nie oglądałem. Ja miałem poważne schizy bardzo. Bałem się wyjść z domu, bałem się patrzeć ludziom w oczy - nie wspominając już nawet o rozmowach. Generalnie bałem się wszystkiego i łapałem poważne ataki paniki, lęku irracjonalnego. Paranoja.
     
  8. jjveetec

    jjveetec Well-Known Member

    Miło mi. Myślę, że możemy tutaj stworzyć prężną pod-grupkę i motywować się nawzajem.

    To wszystko polega na bardzo malutkich kroczkach. Możesz np. zapisać się na siłkę, albo na basen i chodzić kilka razy w tygodniu. Ja mam tak, że codziennie praktycznie ćwiczę, a miałem okresy gdzie nie robiłem nic przez ponad miesiąc. Kluczem dla mnie było:
    - ewaluacja kim jestem teraz
    - określenie kim chcę być
    - wymyślenie małego kroczku w każdym ważnym obszarze mojego życia, dzięki którym do tego dojdę.
    W kwestii ćwiczenia to było codziennie 10 minut na początku. Łatwo tego dopilnować, bo mało czasu zabiera. Teraz zrobiło się z tego czasem 2 razy dziennie po 30 minut, czasem duże treningi (siłownia, mata) po 1h i więcej. Od kiedy weszło w nawyk nie muszę się ciągle nakręcać - to tylko na początku
     
  9. jjveetec

    jjveetec Well-Known Member

    Będę się starał codziennie, czasem więcej, czasem pewnie mi nie wyjdzie. Mam teraz pełno roboty ciągle (i uwielbiam ten fakt)

    Cukier to morderca niemal wszystkiego. Zwiększa ryzyko zachorowania na raka, serce, pieprzy ciśnienie, skórę... ogólne osłabienie systemu odpornościowego...Do tego powoduje obniżkę nastroju, włącznie z potencjalną depresją.
    Dawaj - czemu miałbyś z nią nie pogadać? Zobaczysz jak reaguje - poczytaj jej język ciała. A nóż widelec. A jak nie to tylko experience i tyle. Ja przestaję się frustrować odmowami etc. Tak jest łatwiej i one widzą, że orzech nie jest mękki:)

    Ja nie miałem paranoj i wychodziłem do ludzie ale za to nie potrafiłem wyobrazić sobie bycia z kimś i nie potrafiłem się normalnie bzykać (bez zamykania oczu i nakręcania obrazam z pornuchów i łykania tabsów). Mój problem to przyłożenie zbyt wielkiej wagi do seksu do punktu gdzie każdej potencjalnej relacji rozpatrywałem przez pryzmat seksu. Wielki bład. Teraz jak chcę z jakąś rozmawiać to po prostu podchodzę i nawijam. Jeśli po jej języku ciała widze, że jej to nie pasuje, zwijam obóz.
     
  10. jjveetec

    jjveetec Well-Known Member

    A teraz zasuwam na siłownię:) Jak ja to uwielbiam.....
     
  11. ciezkomi80

    ciezkomi80 New Member

    Jak tam? U mnie wczoraj dzień pełen pesymistycznych myśli, przygaszki, ostrej deprechy i lęków. Mimo to dosyć dobrze idzie jeśli chodzi o samą pornografię i pokonywanie własnych nawyków. 55 dni minęło, ostatnimi czasy nie odczuwam jakiegoś większego pożądania, ani problemów z tym związanych. Nie budzę się w środku nocy, nie masturbuję, nie prowokuję sytuacji, w których będę się dotykał w miejscach intymnych i przede wszystkim, wzwody nie są dla mnie bolesne. Zazwyczaj nie byłem w stanie przetrwać 7-8 dnia bez MO, ponieważ bolało mnie całe podbrzusze, penis, jądra, pachwiny. Musiałem zrzucić nieco balastu i dopiero było okay. Dziś jest 8 dzień bez MO i idzie naprawdę nieźle.

    Dużo śpię. Kurcze, naprawdę dużo.
     
  12. goingforward

    goingforward Keep calm and carry on!

    To gratuluję, prawie 2 miesiące ;d zresztą widzę że wszyscy mamy miesiąc za sobą. Zazwyczaj też po tygodniu budzę się w środku nocy, nie mogę zasnąć i czuję że muszę sobie zwalić. Być może i trzeba od czasu do czasu ;P
     
  13. ciezkomi80

    ciezkomi80 New Member

    Mam wrażenie, że ten reboot na 2015 jest jakiś inny. Zupełnie jakby coś się zmieniło i wszyscy mamy więcej determinacji, by z tym skończyć. Ja pamiętam, że przez pięć lat na dobrą sprawę nie chciałem kończyć z pornografią. Źle mi było, coraz bardziej mnie wkurwiała, ale jednak brnąłem w to i na swój sposób lubiłem. Teraz wiem, że jestem uzależniony i naprawdę chcę z tego wyjść. Poza tym tak jak patrzę po tych 55 dniach, to na dobrą sprawę nie wiem, naprawdę nie wiem, jak mogłem dać się tak urobić przez te wszystkie lata. Ja wcale tego nie potrzebuję. Naprawdę, nie potrzebuję tego.

    Z tym waleniem po siedmiu dniach, przez cały aktualny reboot tak miałem. Chyba 5-6 podejść takich tygodniowych, kiedy próbowałem to przetrwać, ale zawsze w okolicach 7-8 dnia dawałem ciała. Zobaczymy, jak będzie dzisiejszej nocy, ale mam nadzieję, że okay. Czuję, że tym razem dam radę :)

    Również Wam gratuluję. Miesiąc to sporo. Nim zdążymy się wszyscy obejrzeć, będziemy sobie gratulować z okazji roku. A potem zrobimy trzy osoby zjazd :p
     
  14. jjveetec

    jjveetec Well-Known Member

    Ja miałem dość ciężki moment - może 5-10 minut, kiedy taka maksymalnie upierdliwa fantazja zboczona zaczęła się wdzierać, ale zasieki wytrzymały napór. Ostatnio miałem taką 2 tygodnie temu i była "głębsza" i trwała dłużej. Uważam, że to dobry symptom - zmniejszenie intensywności i czasu trwania + mój system obronny w miarę płynnie dał radę i poszedłem spać czysty.
    Ja też miałem ileś okresów gdzie dawałem dupy po 7-10 dniach, to taka magiczna granica. Następna 14-16 - tutaj też ileś razy się sprułem wcześniej, ale teraz jest rzeczywiście jakoś inaczej. Jakby większa moc.
    No i rzeczywiście - przekroczyłem miesiąc a nawet się nie obejrzałem. Wszyscy tutaj zdają się radzić sobie.... I jak najbardziej jak się zrebootujemy powinniśmy wyskoczyć na piwo albo coś:)

    Poza tym 95% mojego czasu to praca nad sobą, treningi, praca nr 1, praca nr 2. Obudowałem się treningami i pracą, żeby nie mieć czasu na te bzdury i jak dotąd działa wzorowo. Jednak tym razem nie zacząłem od razu na pełnej intensywności, tylko stopniowo dodaję nowe rzeczy do moich rutyn.
     
  15. ciezkomi80

    ciezkomi80 New Member

    Ktoś pisał, że te 7-8 dzień ma związek z osiąganiem wysokiego stężenia testosteronu we krwi i wtedy jesteśmy, jakby to powiedzieć, bardziej spragnieni wyładowania się nieco :p Chociaż kilka postów dalej, inna osoba tę teorię obaliła, tak więc mi się wydaje, że to jest bardziej związane z nadmiarem nasienia produkowanego przez prostatę i momentem, w którym - z przyczyn czysto fizjologicznych - należałoby dokonać "zrzutu".

    Ja jem od kilku dni banany. Chyba to już będzie z jakieś 6-7. Podobno zawierają organiczną dopaminę, a skoro nasze mózgi są tak kurewsko mocno uzależnione od wyrzutu towarzyszącemu orgazmowi przy pornolach, to chyba nie jest to taki głupi pomysł, żeby zacząć ją prowadzać do organizmu na inne sposoby :p
     
  16. goingforward

    goingforward Keep calm and carry on!

    Siemanko, co tam?

    U mnie niezbyt, straszne lenistwo mnie ogarnęło, poza tym w sumie 3 tydzień ciągle łapię jakieś infekcje (grypa, zapalenie oskzeli a teraz mnie już czwarty dzień gardło boli), najadłem się aspiryny i mam nadzieje że w końcu będzie ok ;d
     
  17. jjveetec

    jjveetec Well-Known Member

    Uważaj z tym lenistwem. W moim przypadku wiem od dawna, że "lenistwo" jest jedynie kolejną formą ucieczki od rzeczywistości.
    Jeśli chodzi o choroby - ja biorę mega-dawki witaminy C (liposomalnej) i nic mnie nie rusza.
     
  18. ciezkomi80

    ciezkomi80 New Member

    Też łapałem choroby, przed tym rebootem i w trakcie. Do tego ciągle śpię. Wczoraj po pełnych 10 dniach bez, było MO. Dotarło do mnie, że od dłuższego czasu (na rebootcie) mam myśli samobójcze :/
     
  19. jjveetec

    jjveetec Well-Known Member

    Ja bym z tym MO uważał..... Czy nie zostawiasz sobie "ścieżki powrotu" tym? Próbowałeś kiedyś w ogóle wywalić wszystko co seksualne w pizdu? Ja teraz tak robię. Pisałem o tych dziewczynach - ale nawet z nimi patrzę im tylko w oczy (jeśli na jakąś część ciała to tylko dlatego, że nawyk ciągle jeszcze odrobinę trzyma). Żadnej fantazji, żadnej masturbacji, żadnego googlowania zdjęć aktorek, żadnego oglądania przeseksualizowanych fimów.... etc.

    Co do chorób - dieta + suplemementacja + ruch = żadnych chorób, depresji etc.
     
  20. ciezkomi80

    ciezkomi80 New Member

    Ja się zgadzam z tym MO. Tyle, że nie byłem w stanie przetrwać 7-8 dnia, bo zawsze się pojawiały bóle. Teraz do 10 było okay, tak więc myślę, że następnym razem może mi się udać nawet więcej. Generalnie cały ten reboot, no porn at all i takie okresy 7-10 dni bez MO, potem MO i od początku.

    Czuję, że w ogóle nie mam ochoty oglądać pornoli już.

    Odnośnie zdrowia, to sam nie wiem. Może tak, ale przewlekłe schorzenia, nieuleczalne, hmm... chociaż, może gdybyś zaczął mnie paść suplementami, to kto wie :p
     

Share This Page