Polish group: ilu nas jest?

Discussion in 'Accountability Partners' started by ciezkomi80, Feb 6, 2015.

  1. ciezkomi80

    ciezkomi80 New Member

    Jak tam, Panowie? Ilu nas tu jest i jak nam idzie?
     
  2. goingforward

    goingforward Keep calm and carry on!

  3. ciezkomi80

    ciezkomi80 New Member

    Czołem! Jak tam? Zerknąłem na Twój dziennik. Jak to się stało, że się tutaj znalazłeś i zdecydowałeś zrezygnować z pornografii?
     
  4. goingforward

    goingforward Keep calm and carry on!

    Chyba kwartalnik a nie dziennik ;v Co do pytania, to jest bardzo ciekawe, bo sam musiałem chwilę pomyśleć, żeby sobie odpowiedzieć. Raczej chodzi tu o to że jest to przeciwko wartościom które wyznaję, a trochę dlatego bo się wystraszyłem co to robi z ludźmi. Co ciekawe nie byłem w stanie przestać ot tak, mimo że byłem na bardzo wczesnym stadium.

    A Ciebie co zmotywowało?
     
  5. ciezkomi80

    ciezkomi80 New Member

    Praktycznie to samo. Pierwszy raz próbowałem rzucić pięć lat temu i od tamtej pory przynajmniej kilkanaście razy miałem "relapse", ale nauczyłem się dzięki temu sporo i teraz mogę podejść do uzależnienia z lepszym bagażem doświadczeń i umiejętności jak radzić sobie z niektórymi rzeczami. Poza tym to samo, co u wszystkich: fobie, lęki, brak znajomości prawie, strach przed ludźmi, poczucie winy, obrzydzenie wobec samego siebie i tego, co się robi. Oglądałem naprawdę najróżniejsze rzeczy, np. shemale i były okresy, w których byłem święcie przekonany, że mnie to kręci naprawdę, a przecież moja orientacja wcale taka nie jest. Czułem, że mnie to niszczyło i wiele tak naprawdę zniszczyło. Ostatecznie jestem już zmęczony i mam tego gówno po prostu dosyć.
     
  6. goingforward

    goingforward Keep calm and carry on!

    Jak miałeś tylko kilkanaście upadków w ciągu 5 lat, to raczej niewiele ci zostało z tego uzależnienia ;d Fobie, lęki i reszta tego co wymieniłeś to także w moim przypadku, zresztą.. czytam /r/nofap i tam mnóstwo postów jak ktoś odważył się zagadać do dziewczyny, albo wziąć głos w dyskusji. Niby naturalne, ale np. dla mnie i dla wielu innych stamtąd - niekoniecznie.

    Sam też oglądałem obrzydliwe rodzaje porno, ale wierzyłem, że potrafię się kontrolować. Na ile to prawda - nie wiem
     
  7. ciezkomi80

    ciezkomi80 New Member

    Ciężko powiedzieć, czy mało, czy nie. Szczerze mówiąc wydaje mi się, że rozumiem pewne mechanizmy działania tego uzależnienia, ale jego siła i moc nade mną są cały czas takie same. Poza tym zauważyłem, że jak zacząłem czynić kroki w stronę zerwania z nałogiem, to w okresach, kiedy ponownie szalałem w najlepsze, zacząłem wyszukiwać nowe rodzaje pornografii, na które wcześniej się nie natknąłem i przy nich czułem się tak jak kiedy byłem mały i oglądałem dziewczyny w sukienkach z jedną lekko odsłonięta piersią. Wiesz, o co mi chodzi, ten wyrzut dopaminy i satysfakcja były niesamowite. Zupełnie jak to się broniło i dawało mi więcej, mocniej, żebym wsiąkł bardziej.
    No i wsiąkłem. Straszne kurewstwo. Przez te pięć lat miałem lepsze i gorsze okresy. Raz udało mi się wytrwać siedem miesięcy. Drugi raz chyba aż dziewięć. Tak to krótsze okresy po dwa tygodnie, miesiąc, dwa miesiące. Zawsze jednak wracałem i zaczynało się od nowa. Rajdy, kurwa, po 2 godziny w nocy przy kompie. Szukanie stron, dziesięć zakładek na raz, prawa ręka na myszy, lewa na fiucie. Tragedia jakaś.
    Z tych lepszych rzeczy, to pamiętam jak po tym dziewięciu miesięcznym okresie zerknąłem na porno. Byłem zdziwiony i zniesmaczony. Wydawało mi się jakieś takie suche, płaskie, nienaturalne i mało atrakcyjne. W ogóle zastanawiałem się jak coś takiego mogło mnie kręcić. No, ale dałem sobie szansę i fruuu, nim się obejrzałem skończyło się tak samo jak zawsze.

    Mi się wydaje, że z tą kontrolą to niemożliwe. To cię zawsze sprowadza do czegoś tak obrzydliwego i niemoralnego, że zaczynasz kwestionować, kim ty właściwie jesteś. Ja nie wiedziałem, czy mnie podniecają dziewczyny, czy tylko anal z nimi, czy chłopaki, czy shemale czy gangbangi czy japoński nastolatki jęczące jak dzieci czy jeszcze gorsze rzeczy. Wszystko mi się mieszało w głowie i nie byłem już pewny kim tak naprawdę jestem. Teraz widzę, że to zrobiła pornografia, a nie ja. Ja taki nie jestem.
     
  8. goingforward

    goingforward Keep calm and carry on!

    To trochę smutne że człowiek po 7 miesiącach potrafi wrócić z taką samą parą. Aż odbiera to wiarę w wyzdrowienie ;c. Ja za sobą miałem dwa razy po 1,5 miesiąca, za pierwszym razem jak wróciłem to obyło się bez ciągu, za drugim już nie.

    Poza tym też odczuwam podobne rozchwianie a propos orientacji. Może po jakimś czasie to zniknie. W kazdym razie jak wiesz, że taki nie jesteś i nie czujesz, że ciągnie cię do chłopaków, shemale'ów i japońskich nastolatek, to możesz odnotować sukces

    Nie licząc drobnych epizodów jak byłem w gimbie, zacząłem regularnie zaglądać wiadomo gdzie, 2,5 roku temu, od razu od różnych fetyszów, od tego czasu jakoś nie mogę skończyć mimo licznych prób.

    Z dobrych wieści: Drugi dzień chodzę na bieżnię i robię parę kółek, i robię parę innych dobrych rzeczy, zaliczyłem I semestr studiów. A ty czym się zajmujesz?
     
  9. Taric

    Taric New Member

  10. goingforward

    goingforward Keep calm and carry on!

    siemka, nie wiem, czy ktoś bedzie tam wbijał, jak dla mnie irc jest już starym dinozaurem ;d pamiętam trollowanie tamtejszych kanałów za dzieciaka xd

    ale próbować zawsze warto ;)
     
  11. Taric

    Taric New Member

    Już jest tam 4 stałych bywalców łącznie ze mną :D. Powoli ilość ludzi rośnie, ale to IRC dla wszystkich narodowości i dla tego forum i rebootnation :p.
     
  12. ciezkomi80

    ciezkomi80 New Member

    Miałem małą przerwę od forum. Trudny okres. Przechodziłem chyba przez wszystkie możliwe stany, od totalnej euforii do totalnej depresji. Czuję, że jestem obecnie w niebezpiecznym momencie, kiedy mój nałóg podszeptuje mi, że wszystko jest okay i po takim czasie zasłużyłem, aby obejrzeć sobie coś małego. Jak np. obrazki, rysunki, animacji. Nic "real".

    Wracając do pytania, ja się zajmuję pisaniem. Mam trochę problemów zdrowotnych, tak więc moja aktywność jest mocno ograniczona, ale nie jest tak źle. Przede wszystkim jednak, staram się wyjść z nałogu. Na razie 42 dni. Jak uda mi się dojść do 56, to pobiję ostatni rekord z grudnia 2014. Zobaczymy.

    A propos IRC, zgadzam się z Kolegą. Chyba raczej małe szanse, żeby ktoś z tego korzystał. Wydaje mi się, że wszystko można załatwić za pośrednictwem forum.

    Powodzenia, Panowie! Trzymam za Was mocno kciuki!
     
  13. jjveetec

    jjveetec Well-Known Member

    Witam serdecznie.
    Fajnie, że trochę krajanów tutaj jest. Nigdy nie wpadłem, żeby sprawdzić. Może by tak "polską grupę" trochę ożywić?
    Jeśli o mnie chodzi to połapałem się niecałe 4 lata temu, w bardzo późnym wieku, 34 lata. Rebootowałem się 79 dni, ale po 40-kilku po raz pierwszy udało mi się "zaliczyć" kobietę, włącznie z orgazmem. Byłem spalony i zapomniałem, że mam PIED i nagle było ok. Na początku na wiagrze, potem połowa, potem już bez (ale na zielu). Rozpadłem się z czystej głupoty. Od tamtego czasu moja dalekosiężna relacja się sypnęła i wróciłem do tego gówna na ponad 3 lata - choć było ileś prób wyrwania się po drodze.
    Miałem dokładnie to samo co niektórzy tutaj - zaczałem odkrywać nope gatunki i stary rush wrócił, może nawet mocniejszy.
     
  14. jjveetec

    jjveetec Well-Known Member

    Miałem już jeden taki okres w tym reboocie. Końcówka 2-go tygodnia to dla mnie trudny moment, praktycznie zawsze (oprócz jednego razu) sypałem się na 2-ch tygodniach. Mam nadzieję, że szybko Ci to minie. Ja wiem ze swej strony, że pewnie będe musiał w podobnym momencie przez to przechodzić. Ostatnio tak było - też do mnie szeptał, czasem miałem wrażenie że moje ręce działały niezależnie od głowy (dużej) i łapałem się z ręką w spodniach. Jakbym miał w sobie obecego, który mną kieruje prosto w przepaść.

    Czytałeś może "Slight Edge"?
     
  15. ciezkomi80

    ciezkomi80 New Member

    Cześć, fajnie, że pisze tu kolejna osoba z polski.

    Dzięki za podzielenie się swoim przypadkiem. U nas wszystkich wygląda to podobnie. Ja na przestrzeni tych pięciu lat próbowałem wiele razy przejść przez cały reboot i szczęśliwie wyjść w końcu z nałogu. Pamiętam miałem dwa długie, naprawdę długie okresy. Jeden 9 miesięcy, drugi zaś 7. Za jednym i za drugim razem wpadłem jakby zupełnie przypadkowo, na automacie. Pierwszy: zaczęło się od lajtowych rzeczy typu softcore, zdjęcia kobiet w kostiumach itd. Za drugim pojechałem naprawdę grubo i od razu zacząłem od obrzydliwych głębin. Miałem też krótsze okresy, pod 2 miesiące, 8 tygodni. Zawsze najtrudniejsze było dla mnie przejście przez pierwszy okres, około 7-10 dni, kiedy pamięć o pornografii i pragnienie obejrzenia czegoś "z przyzwyczajenia" były największe. Później szło już w miarę spokojnie, tyle, że cyklicznie pojawiały się okresy, kiedy po prostu musiałem to zrobić i byłem przez to bardziej narażony na reboot. Teraz, jakieś 10-14 dni ostatnich to był okres total flatline. Bez większych problemów mi to szło i nawet jak się w nocy kładłem i zasypiałem, to nie miałem większych erekcji, ani fantazji, a nawet jak się pojawiały, to nie wchodziłem w nie. Teraz od kilku dni jest ostro i czuję dokładnie tak samo, jak Ty. U mnie też ręce same wędruje do fiuta, łapię się za niego, mimo, że nie chcę i czasami nic nie mogę na to poradzić. Wczoraj w nocy obudziłem się, a raczej przebudziłem z potężnym wzwodem i instynktownie, na automacie, zupełnie bez udziału woli, złapałem i zacząłem masturbować. Po chwili przestałem nie kończąc, dzięki Bogu, ale jednak takie zjawiska występują. U mnie, w okresach, kiedy jestem najbardziej narażony na relapse, pojawia się takie specyficzne, łaskoczące uczucie na jądrach, penisie i przy podbrzuszu. Tak jakbym był stale podniecony, przy dziewczynie, z którą zaraz będę to robił. Nie da się tego w żaden sposób zaspokoić, musi minąć samoistnie, ale nie ukrywam, że funkcjonowanie z tym, jest kurewsko uciążliwe i problematyczne.

    Nie znam tej techniki, o której wspomniałeś.
     
  16. jjveetec

    jjveetec Well-Known Member

    Hejka,
    Dzięki za odpowiedź....

    U mnie końcówka drugiego tygodnia to prawdziwa dziwka, tylko raz wcześniej z tego wyszedłem ale przyznam, że tylko raz wcześniej próbowałem tak na poważnie. Teraz jest drugi raz i mam to za sobą. Pamiętam, że miałem 2 momenty, kiedy byłem blisko złamania się – ok. 10 dni i dzień 15-ty. Ale przy tym reboocie mam cały czas spory poziom „wkurwienia” na całą tą cywilizację uprzedmiotowienia i upodlenia.... I przede wszystkim na siebie, że dałem sobie bezwiednie zhakować mózg. Wczoraj coś się zaczęło czaić, ale ubiłem na w zarodku. Mam jakby dużo większą motywację niż kiedykolwiek. Poza tym wyciąłem nawet oglądanie zdjęć (ubranych) aktorek, jakichś podejrzanych reklam na fb. Oglądam mniej filmów, więcej pracuję, ćwiczę ostro (mma, trochę podnoszenia ciężarów), zaczymam side-business. Ale najważniejsza jest chyba medytacja. Jestem niemal przekonany, że to dzięki „mindful awareness” udało mi się 2-3 ostatnie razy ominąć. Poza tym ten 3-ci był dużo słabszy niż drugi, który niemal mnie wykończył.


    Ah, te zdalnie sterowane ręce:) Czasem miałem ochotę je przywiązać do czegoś. Ale szczęśliwie tym razem jest lepiej. Wydaje misię, że sprawa sprowadzi się do:
    a/ motywacji (ciągle patrzę na swoje cele, wizualizuję jak będzie zajebiście żyć bez pmo)
    b/ robienia właściwych rzeczy. Tym razem postanowiłem łapać myśli zanim się rozwiną.

    Jest kilka technik, które praktycznie zawsze działają, jedna z nich to tzw. „gratitude breathing” z Candeo. Drugie to FRC – face it-connect it-replace. Nie wiem jak na innych ale na mnie to chyba zawsze działało

    Chodzi o „The Slight Edge”? To książka. Masz to tutaj:
    http://www.amazon.co.uk/Slight-Edge-Turning-Disciplines-Happiness-ebook/dp/B00GDKN3T6/ref=sr_1_1?ie=UTF8&qid=1425325146&sr=8-1&keywords=the+slight+edge

    Generalnie prosto napisana książka o wprowadzaniu prostych nawyków. Bo do tego to się wszystko sprowadzi – do nawyków. Ta rączka do gaci w końcu przestanie wędrować – trzeba tylko ją 100+ razy stamtąd zabrać i zrobić co innego:)
    Dla mnie największym problemem z pierwszym razem było to, że za każdym razem jak było źle, wydawało mi się, że zawsze już tak będzie i skoro mam się ciągle tak męczyć, to lepiej od razu się złamać, przynajmniej na chwilę będzie przyjemnie.

    To czy z tego wyjdę sprowadzi się do tego, czy „obuduję” sobie życie innymi pasjami, czy nie. Siedzenie i próbowanie „nie walenia sobie konia” jest dla mnie zbyt trudne. Ale jak się w coś mocno wkręcę z reguły zapomniam o tym świństwie.

    Możemy się popróbować trochę supportować, jeśli ktoś jest chętny. Bo chyba czas z tego wyjść na poważnie, nie sądzisz?
     
  17. goingforward

    goingforward Keep calm and carry on!

    Ja czytalem slight edge'a, otwiera oczy na wiele rzeczy, zamierzam przeczytac to po raz drugi.

    Odnosnie wsparcia, jak bedziesz chcial, to pisz, zawsze ktos cos odpisze
     
  18. jjveetec

    jjveetec Well-Known Member

    Dzięki za odpowiedź... raczej z tej "grupy" wiele nie będzie przy takiej szybkości reakcji i entuzjaźmie:) każdy sobie będzie swoją przędzę plótł.
     
  19. ciezkomi80

    ciezkomi80 New Member

    Niewielu nas tu jest, to prawda, ale myślę, że każdy robi, co w jego mocy i udziela się, kiedy tylko ma ku temu sposobność. Ja jak najbardziej jestem chętny na support. Prowadzicie dzienniki? Chętnie zostawię od czasu do czasu jakiś komentarz wspierający.

    UPDATE: Okay, mam już Wasze dzienniki :)

    Jak Wam w ogóle idzie? U mnie, muszę przyznać, jest całkiem nieźle. Sam jestem w szoku, ale mogę się tylko cieszyć.

    Chociaż wiosna daje mi się ostro we znaki :p
     
  20. jjveetec

    jjveetec Well-Known Member

    Dzięki Haverhill.
    Jednym z warunków dobrego supportu jest szybkość reakcji:) Ale wiem, że ja jestem w dobrej sytuacji, bo połowę czasu pracuję na kompie (co było dla mnie bardzo problematyczne - zbyt łatwy dostęp do wiadomo czego).

    W każdym razie ja mam niezłą jazdę. Tym razem nie skupiam się na abstynencji - wziąłem sobie do serca post UD:
    http://www.yourbrainrebalanced.com/index.php?topic=15558.0
    Buduję sobie dobre życie po prostu - zacząłem kilka miesięcy przed rebootem właściwym i doprowadziło mnie to do samego rebootu.
    Najważniejszym elementem jest medytacja (codziennie); sport (5-7 razy na tydzień), czytanie nakręcających rzeczy (jak np. "The Slight Edge"; "Maximum Achievement"; "The Brain That Changes Itself" etc - może być kilka stron dziennie). Rozkręcam swój mały side-business, zapierdalam po lesie, piszę..... Czytam też sobie "Wack" Noah Church - jednego z gości, który tutaj się zrebootował i publicznie z tym poszedł.

    Tak więc u mnie idzie niemal wzorowo jak dotąd. Zobaczymy jak będzie z tą wiosną, bo zaczynam się powoli "zadurzać" w młodziutkiej dziewczynie....... Tak jakby brak oglądania tego ścierwa i walenia konia obudził we mnie jakieś ukryte potrzeby i moce.
     

Share This Page